Kliknij tutaj --> 🦒 zdradziłam męża na wakacjach
Rozmowy w toku: Zdradziłam męża na wakacjach!, odcinek 1792 - program online, Oglądaj na Vod.pl Słońce, plaża, letnie wieczory, skąpo ubrane opalone ciała - jednym słowem wakacje… Bohaterki programu nie potrafiły zapanować nad temperaturą gorącej wakacyjnej nocy i… chowając swoje małżeńskie obrączki do kieszeni, postanowiły
tą kłótnię którą zakończyłaś seksem z jego szefem tak? no przecież widać jak próbowałaś rozmawiać, umawiałaś się z jego szefem na spotkania, sprowadzałaś go na noc kiedy męża nie było no pięknie pokazywałaś jak "walczyłaś" o to aby było dobrze z mężem. to że kilka razy powiedziałaś mężowi co się Tobie nie podoba nie oznacza że coś chciałaś zmienić bo
Na wakacjach w Turcji zdradziłam męża z pięknym obcokrajowcem. Poszliśmy na jedną z takich "imprez" już pod koniec wczasów i ja nie pamiętam, kiedy aż tak zabalowałam. Wypiłam zdecydowanie za dużo tych truneczków i stałam się bardziej śmiała niż wcześniej.
Zdradziłam męża na wakacjach! - zwiastun programu 28 września 2010, 12:01 Zdradziłam męża na wakacjach! - zwiastun programu ‹ wróć Wybrane dla Ciebie "To nie magia, to nauka".
Temat: Na szkoleniu to nie zdrada, na wakacjach to nie zdrada :) Akademik. W pokoju po mocnej imprezie budzą się dwie koleżanki, przy stole siedzi koleś w bieliźnie i pali fajkę. Jedna mówi do drugiej: - Ty, zapytaj go delikatnie którą z nas wczoraj stukał. Ewka Kira C. blogerka do. wynajęcia szuka.
Se Présenter En Quelques Mots Site De Rencontre. mój mąż poważnie zachorował,leży w szpitalu ,dbam o niego,pielęgnuję go.. zawsze podobał mi sie jego przyjaciel...ale nie myślałam na poważnie o zbliżeniu się do niego bo przecież mam męża i nie przystoi.. jednak ostatnio zaprzyjaźniliźmy się bardzo...on też często odwiedza męża a potem nieraz bywa tak,że odwozi mnie do domu..zaczęliśmy dużo rozmawiać,okazało sie że wiele nas łączy,on mnie od początku pocieszał,a mi brakowało czułości...no i w końcu stało się,zapsrosił mnie do siebie żebym oderwała sie od tego wszystkiego,popiliśmy trochę,zaczęłam płakać w jego ramionach..a potem to już poszło,obydwoje byliśmy wyposzczeni i samotni to nie było skończyło się na jednej nocy..wczoraj przyjaciel powiedział mi,że mnie kocha i nie kontroluje od dawna mnie kocha,ale starał wybić sobie mnie z głowy ze względu na męża..nie wiem co mam moge przestać,właściwie przyjaciela traktuje teraz jak kochanka o mężu nie potrafie już tak myśleć,jest nadal członkiem rodziny ale przez chorobę nie myślę już o nim seksualnie,nie wiem czy będzie to jeszcze możliwe,ma stomię a to prawde mówiąc wiele utrudnia..nie chce też go zostawiać,kocham go,dbam o niego żeby sie lepiej czuł,ale czuje sie przez to jak jego matka albo niańka a nie że ta zdrada by go zraniła jakby sie dowiedział nie może więc sie dowiedzieć bo i tak ma dużo zmartwień przez chorobę..a jak nie ja zostałby sam,żadna by go nie chciała skoro może sobie znaleźć zdrowego i silnego meżczyznę. Co byście mi poradzili,mam wyrzuty sumienia ale nie potrafie tego ogarnąć,mój kochanek jest prawdziwym mężczyzną,daje mi oparcie,jest silny,seks z nim jest boski,relaksuje mnie po ciężkim dniu spędzonym w pracy a później w szpitalu. Kocham go,też to czuję,życie bez niego byłoby teraz szare i smutne,on jest jedynym pocieszeniem. Wiem że mąż niczego sie nie domyśla,ale jak wróci do domu będzie trudniej to ukrywać.. JEST TO HISTORIA WYMYŚLONA, aby udowodnić, ze na tym forum tylko takie głupawe tematy maja największą ilość wyświetleń, a tematy naprawdę coś wnoszące sa pomijane milczeniem.
148 ppt Ten temat ma: Wyświetleń11 tys. Odpowiedzi36 Ocen na +4 148 ppt ? Reklama Reklama Reklama « Wróć do tematów Użytkownicy poszukiwali zdrada na weselu zdrada z murzynem zdradzila na weselu forum wyruchali mnie na weselu wyruchaem j na weselu zdradzilam na wakacjach zdradziam ma i jestem w ciy zona ruchana przy mezu forum Sez kolega meza na imprezie forum zdradziam ma z muryznem kafeteria Maz przelecial mnie przy koledze sex z kolega meza forum zdradzilam forum zdradziam ma gdy spa kolega meza jak spalam
Witam. Byłam z chłopakiem 8 lat, byliśmy zaręczeni, za 9 miesięcy miał być ślub! Zaczęliśmy być razem dość szybko, ja miałam 14, on 17 lat, ale wiadomo, na początku to było koleżeństwo i przekształciło się w uczucie! Byliśmy razem szczęśliwi, nawet bardzo, wiadomo, czasem były problemy, ale to jak w każdym związku. Ja robiłam mu śniadania rano do pracy, on jak mógł to mnie odwoził, ja sprzątałam, gotowałam, podawałam obiadki jak wracał - niektórzy mówią, że byłam za dobra dla niego, dlatego stało się to, co opisałam niżej. Po 6 latach on poszedł do wojska. Tam uznał, że mi się oświadczy - zgodziłam się. Wszystko do wesela już prawie gotowe. Rok temu zaczęliśmy robić remont domu, wszystko szykować dla siebie - mieliśmy mieszkać z moją mamą, ale on bardzo dobrze się z nią dogadywał i nawet mówił już do niej mamo! W tym roku byliśmy na wakacjach nad morzem u mojej ciotki, Łukasz chwalił się weselem, zaprosił ich już, pomimo że do ślubu był rok, ustalał co będą śpiewać na karaoke na weselu. Cała rodzina strasznie go lubiła :( mama nie wierzy w to, co się stało. W sierpniu urządził mi przyjęcie - niespodziankę urodzinową. Wszystko było w jak najlepszym porządku. 6 września rocznica zaręczyn, kolacja przy świecach, idealnie, i nagle 14 września zaczął mnie olewać. Nie chciał rozmawiać, ja zaczęłam płakać, zobaczyłam, że pisze dużo z koleżanką z pracy - zapytałam go o to, on na to: "Ona pomaga mi w problemach i ja pomagam jej, nic między nami nie ma, ona jest stara i brzydka, ale doświadczona, bo w życiu sporo przeszła, więc jej rady są OK". Nagle 25 września powiedział, że musimy sobie zrobić tydzień przerwy. Pisaliśmy do siebie, kazał mi zapisać nas na nauki przedmałżeńskie, ale nie widzieliśmy się 10 dni. Zobaczyliśmy się 5 października. Zaczął od tego, że są dwie sprawy: nie mogę płakać i nie możemy wziąć teraz ślubu. Ja powiedziałam: "Jak to, przecież to ty chciałeś, ale możemy poczekać - jesteśmy młodzi". Wsiedliśmy do auta, a on, że jest jeszcze gorsza rzecz. Załamałam się. On na to: "Zdradziłem Cię", ja na to: "Nie, nie zrobiłeś tego", on: "Zrobiłem". Ja mówię: "Trudno, popełnia się błędy, spróbuję Ci wybaczyć". A on: "Nie, ja bym Ci nie wybaczył, nie obiecam Ci, że się już z nią nie spotkam i nie zdradzę, zrobiłem to więcej niż raz z nią i najgorsze jest to, że nie mam wyrzutów sumienia". I on odwiózł mnie do domu, na następny dzień przyjechał po rzeczy. Pisaliśmy do siebie, rozmawialiśmy, twierdzi, że mnie kocha, ale tak jest lepiej. Jak się okazało, jest z tą dziewczyną, z którą rozmawiał o naszych problemach. Ta dziewczyna ma 40 lat, on 25. Ona ma męża i dzieci w wieku 20 i 14 lat. Podobno się rozwodzi, ale ona mnie znała, wiedziała, że planujemy ślub, a tak postąpiła. Minął miesiąc, oni są dalej razem. On niby nawet u niej nocuje, nie wiem co z tym mężem i dziećmi, ale to jest dla mnie chore. Ja łudzę się, że to może przejściowe i on wróci, ale nie wiem, czy dalej potrafiłabym... ale tak go kocham, że nie wiedziałam, że aż tak można kochać. A z drugiej strony martwię się o niego, w co on się pląta. Podobno jest z nią szczęśliwy, ale do mnie cały czas pisze, że tęskni i kocha. Jakieś dwa tygodnie temu przyjechał po rzeczy, które zostawił, był taki miły, czuły, mówił, że kocha, ale tak jest lepiej, bo nie chce mnie skrzywdzić i zaczął mnie przytulać, dotykać i skończyło się w łóżku (ja nie wiem, czy łudziłam się, że wróci i emocje, i miłość do niego, ale uległam)! Nie wiem co robić, co myśleć, nie umiem bez niego żyć, dalej wierzę, że wróci, nie rozumiem jej intencji w stosunku do niego i tego, czemu on skreślił taki związek tak łatwo i że skoro tak kocha, czemu dalej mnie rani! Jeszcze czeka mnie rodzina i to, że ślubu nie będzie, jak powiedziałam babci, to powiedziała: "Wybacz mu, to dobry chłopak". Tylko nie mam komu wybaczyć, bo on brnie dalej w związek z 40-latką z mężem. Najgorsze jest to, że zaczynam się obwiniać, że to moja wina, a starałam się jak głupia, robiłam wszystko dla niego! Proszę o pomoc. Wiem, że napisałam chaotycznie, ale łzy tak lecą mi z oczu.
Tak jak w temacie. Ale historia nie jest prosta, jest do¶ć pogmatwana i głupia. Nie chcę się zbytnio wdawać w szczegóły bo to jednak zbyt bolesne, Zacznę od tego że zdradziłam męża po ponad 20 latach małżeństwa. Od kilku lat co¶ nam nie grało, trudno¶ci, rodzina, dzieci, moje coraz mniejsze zaangażowanie w seks... w każdym razie na pocz±tku roku trochę się pokłócili¶my. Trochę - to mało powiedziane. Na noże nie poszło, ale stanęło na tym że chciałabym żeby m±ż się wyprowadził. Seks w dalszym ci±gu był od czasu do czasu, starali¶my się utrzymywac pozory normalnego małżeństwa, ale wszystko trwało jakby w zawieszeniu. Na pocz±tku lata odezwałam się do starego przyjaciela, z którym miałam sporadyczne tylko kontakty, głównie dlatego że m±ż go bardzo nie lubił. Dlaczego - teraz dopiero wiem. Ale o tym potem. Wymy¶liłam, że skoro będę na wakacjach w jego okolicach, to mogę go odwiedzić, porozmawiać o starych czasach. Nic wielkiego. Zaczęli¶my pisać na komunikatorze. Od słowa do słowa robiło się coraz bardziej pikantnie, nigdy tak z nikim przedtem nie pisałam. Ale cóż, pisanie, słowa tylko, my¶lałam. Umowili¶my się, pojechałam. M±ż wiedział gdzie jadę, nie wiedział tylko do kogo. Z pocz±tku było trochę niezręcznie, ale szybko znaleĽli¶my wspólny język, tak jak kiedy¶, dawno temu. I jako¶ tak się stało że się przespali¶my ze sob±. Naprawdę, robi±c to, nie wierzyłam że to robię, przecież on nie był w moim typie, tu nic nie mogło zadziałać! A jednak zadziałało, zrobił mi dobrze i wpadłam z kretesem. Zrobili¶my to zaledwie kilka razy, ale byłam absolutnie oszołomiona, podniecona i zakochana. Po powrocie do domu kochałam się z mężem i było naprawdę fajnie. Zaczęłi¶my nawet rozmawiać o naszym problemie... W międzyczasie jednak z kochankiem (bo tak go nazwałam) pisali¶my dalej, bardzo pikantne teksty, nawet wysyłali¶my sobie nagie zdjęcia. Prowadziłam jakby podwójne życie - w domu z mężem, w internecie - z kochankiem. Podniecało mnie to bardzo. Czas mijał a ja coraz bardziej dogadywałam się z mężem. Podkusiło mnie jednak żeby spotkać się jeszcze raz z kochankiem, teraz nie wiem - przespać się z nim ten ostatni raz, porozmawiać? Nakłamałam męża że jadę w delegację a pojechałam do niego. Do niczego nie zd±żyło doj¶ć, bo dostałam serię straszliwych sms-ów od męża, z takimi wyzwiskami że włos zjeżył mi się na głowie. On wiedział. Okazało się, do dzi¶ nie wiem jakim cudem, że wszedł na moje konto i zobaczył wszystko. Wszystko. Cał± korespondencję, zdjęcia, nawet film. Nie wiem jak bo wszystko na bież±co wykasowywałam, a na domowym komputerze nigdy się nie logowałam. Nikt nie wie jak to się stało, bo z technicznego punktu widzenia nie było to możliwe, a jednak. Kto¶ gdzie¶ popełnił bł±d. Może ja, może kochanek. Oczywi¶cie powiedziałam kochankowi, a on pierwsze co zrobił to pousuwał mnie ze wszystkich kontaktów, po czym postawił sprawę jasno i wyraĽnie że to moja wina i ja mam wszystko naprawić. A m±ż rozpęt±ł piekło. Najpierw się upił, potem porozsyłał fragmenty korespondencji ze zdjęciami (!) do jego (kochanka) dziewczyny (tak, tak, miał on dziewczynę, kochał j± a ona jego, planowali dzieci, byli ze sob± już kawał czasu), do jego rodziny, powiadomił (na szczę¶cie nie ze szczegółami) moj± rodzinę. Po czym spakował się i wyprowadził. Wróciłam do domu najszybciej jak tylko mogłam. Błagałam męża żeby chociaż wrócił ze mn± porozmawiać, zgodził się. Został w domu na próbę. Wstyd, rozgoryczenie, nienawi¶ć do samej siebie, jakie towarzyszyły mi w tych pierwszych dniach, były nie do zniesienia. Poczucie winy mnie zabijało fizycznie. M±ż zamieszkał w oddzielnym pokoju, błagałam go o to bo nie miał gdzie pój¶ć tak od razu. Powoli zaczęli¶my rozmawiać, próbowałam mu wszystko wyja¶nić, ale co tu wyja¶niać? Poprosił mnie o rozwód, tzn. że złoży po ¶więtach, a ja się zgodziłam z poczucia winy. I tak żyjemy sobie, minęły dopiero dwa tygodnie, jako¶ pozbierałam się sama z sob±, m±ż jednak nie. Niby jest każdego dnia lepiej, ale widzę że wszystko zniszczyłam. Po tym wszystkim widzę jaka byłam głupia, że przez chwilę zauroczenia zniszczyłam całe nasze małżeństwo, i to z człowiekiem z którym tak naprawdę mnie nic nie ł±czy. Kocham mojego męża, nie wyobrażam sobie życia z nikim innym, ale widzę że raczej to nie jest możliwe żeby¶my byli razem. Próbuję i będę próbowała wszystkiego żeby jednak nie odszedł, ale nie chcę żeby to wygl±dało że robię to z poczucia winy, że pragnę się zrehabilitować. Czy istnieje jaka¶ rehabilitacja? Czy mężczyzna jest w stanie przebaczyć kobiecie zdradę i to jeszcze tak±? Czy da się odbudować zaufanie? Co mam robić żeby dać mu przez to przej¶ć jak najbardziej łagodnie? Boję się go skrzywdzić jeszcze bardziej. Panowie, którzy przeżyli¶cie zdradę małżonki, macie jakie¶ spostrzeżenia, uwagi? Bardzo żałuję tego co zrobiłam i zapłacę za to zo zrobiłam, płacę każdego dnia. Ale widok męża który cierpi, choć może nie pokazuje tego otwarcie, boli mnie stokrotnie bardziej. Strona 8 z 38 >> Suchy64 dnia paĽdziernika 03 2013 20:55:59 Kik, zdradzacze id± się bzykać dla własnej, egoistycznej przyjemno¶ci (i to nie zawsze), a nie po to by kogo¶ maltretować. Za wyj±tkiem może przypadków ekstremalnych. Takie jest przynajmniej moje zdanie. zuzanka dnia paĽdziernika 03 2013 21:22:10 A teraz to już wszystko rozumiem Przepraszam jeżeli kogo¶ uraziłam, ale ja naprawdę w dobrej wierze to przez ten brak zaufania i doszukiwania się wszędzie kłamców. Nie korzystam z żadnego forum prócz tego więc nie jestem aż tak obyta. Pozdrawiam wszystkich serdecznie Kik dnia paĽdziernika 03 2013 21:24:25 Kik, zdradzacze id± się bzykać dla własnej, egoistycznej przyjemno¶ci (i to nie zawsze), a nie po to by kogo¶ maltretować. No tak, tyle ze zdradzany jest maltretowany z automatu, innego wyjscia nie ma, więc jest to działanie z premedytacj± wzgedem zdradzanego. Nie łapie, co znaczy to "i nie zawsze"? czyli jak? Suchy64 dnia paĽdziernika 03 2013 21:31:54 Pisałem o tym kiedy¶. Kobietom zależy często, przynajmniej na pocz±tku, na blisko¶ci, facetom za to głównie na bzykaniu. Więc płac± tym bzykaniem za poczucie blisko¶ci. Ot psychologia ewolucyjna. Deleted_User dnia paĽdziernika 03 2013 21:39:27 Ja podzielam pogl±d Drewna, a wszystko będzie zależało od tego, jakim człowiekiem jest m±ż Barbary. Mężczyzna, który jest bezwzględny w kwestii zdrady nigdy jej tego nie wybaczy, zwłaszcza, że widział na własne oczy nagie zdjęcia i jaki¶ filmik porno z udziałem swojej żony w roli głównej, nie wyobrażam sobie, jak mozna po czym¶ takim żyć z kim¶, kto zrobił takie ¶wiństwo i to po 20 latach malżeństwa, to tak jakby dach zwalił się nagle człowiekowi na dodatek ona jeĽdziła do ruchacza za własne pieni±dze i zeby było pikantniej, to jeszcze puszczała się z chłopem, który "byl" z jak±¶ kobiet±. Mnie rozwaliło też to, że Barbara wróciwszy którego¶ razu z bzykania poszła sobie jakgdyby nigdy nic do lóżka z mężem i ponoć było jej fajnie. To ciężki kaliber zdrady i ¶wiństwa, jakie mozna zrobic drugiemu człowiekowi, ja spakowałabym manatki, zwiesiła łeb ze wstydu i wyniosła się z zycia tego człowieka, jedyne na co bym liczyła, to chyba tylko na jaki¶ cud. Co będzie dalej, to zalezy od tego, jakim jest czlowiekiem jej maż. Deleted_User dnia paĽdziernika 03 2013 21:39:44 Nie spodziewalam sie takiego odzewu, naprawde. Wszystkie wasze uwagi sa dla mnie bardzo cenne, te zlosliwe rownież. To prawda, zdradzilam meza i za te zdrade ja i tylko ja biore odpowiedzialnosc. Ale nie tylko ja jestem winna sytuacji sprzed. Myslcie co chcecie, moj byly kochanek chyba jest za to najbardziej odpowiedzialny, bo wiedzial doskonale jaka jest sytuacja i ja podstepnie wykorzystal. Wiem ze nie musialam przeciez tego robic, nikt mnie nie gwalcil, nikt mi rak nie wykrecal. Ale jak powiedzialam wczesniej, zyc trzeba dalej, wiec zyje jak umiem i bede sie starala naprawic sytuacje jak sie da. A jak sie nie da to trudno, zdradzacz tez ma jakas godnosc, choc dla niektorych to pewnie glupio brzmi. Widze ze sa tutaj na forum dwa obozy. Ja sie nie boje tych opluwajacych, ale niestety, zaczynam sie zastanawiac czy nie wylewaja oni swoich wlasnych frustracji i niepowodzen na cudze glowy? Kazda zdrada jest inna, dlaczego wiec mierzyc innych swoja miara? Ja jestem racjonalistka, pomimo tego co zrobilam. Faktycznie trudno jest klasyfikowac zdrady, ale czy naprawde chwilowe fatalne zauroczenie mozna porownac do wieloletniej niewiernosci, puszczania sie z kimkolwiek gdziekolwiek, zostawienia ciezarnej kobiety z dwojka dzieci dla mlodszej ladniejszej? Przykro mi ze tak to musze ujac ale tak czuje. Ja nie unikam odpowiedzialnosci, nie zwalam winy na nikogo, nie rozpaczam, ja chce sprobowac naprawic co zepsulam, tak trudno jest to niektorym przelknac? Yorik dnia paĽdziernika 03 2013 21:41:11 No a bzykanie, to pogłębienie blisko¶ci i póĽniej koło się zamyka Suchy64 dnia paĽdziernika 03 2013 21:44:32 Waka; z tego co Barbara pisze, to ona nie za bardzo ma się jak wyprowadzić. Zapewne mieszkaj± u jej rodziców, czy co¶ w ten deseń. Niewykluczone, że m±ż pracuje w jakim¶ rodzinnym biznesie. Dzieci? Więc to nie wszystko takie proste. Co do reszty w pełni się zgadzam. Komentarz doklejony: Yorik; No, w odróżnieniu od małpiatek mamy jeszcze naleciało¶ci kulturowe. Nasze zdradzaczki wstydz± się zdrady jeszcze zanim się wyda, inaczej by się nie ukrywały. Maj± ¶wiadomo¶ć, że to nie OK nawet przed sob±. Moja pani twierdzi, że seks był do bani, a jednak zafundowała sobie replay. Z drugiej strony bez widocznego wachania została. Czyli jednak ten ksi±żę z bajki, aż takim księciem z bajki nie był, bo tacy s± jedynie w bajkach To złożone zagadnienia w które się takie panie z popuszczonymi hamulcami ładuj±. Nie rozpatruj±c cynicznych **** powiedziałbym, że normalna kobieta ma w takiej sytuacji też problemy z własn± identyfikacj± (dyskrepancja pomiędzy wyobrażeniem o sobie, a zdrad±), czy poczuciem lojalno¶ci wobec partnera i kochasia (któremu takie cudowne, a o mężu okropne, rzeczy opowiadała). Deleted_User dnia paĽdziernika 03 2013 22:01:05 Suchy to jej problem gdzie powinna się wyprowadzić, a może do ruchacza? Jest teraz wolny, bo rzuciła go tamta dziewczyna, więc jaki problem? Tym niech ona się martwi, chyba że przyssie się teraz do męża, bo wie, że tam nie ma czego szukać, że nikt z kwiatami nie będzie czekał na ni± na dworcu czy tam gdzies. Dalej- Barbaro piszesz, że kochas jest be- a co tak Ci się odmieniło? wcze¶niej był fajny? Przelizała¶ się z nim ze sto razy albo i więcej, bzykała¶ się znim, to chyba była¶ z nim blisko? A może robiła¶ to wszystko przez chusteczkę higieniczn±? Masz jaki¶ honor czy nie? Jesli masz go chociaż trochę, to naprawdę nie zwalaj na nikogo winy, a nie piszesz tylko o tym że jeste¶ odpowiedzialna za to wszystko i zaraz dodajesz, że kocha¶ be, kryzys w zwi±zku, tudzież inne takie wykręty. nikt tu też nie jest zło¶liwy, wszyscy którzy pisz± wyrażaja swoje pogl±dy i maj± do tego prawo. A co Ty my¶lała¶? Uważała¶, że tutaj kto¶ będzie zajmował się ruchaczem, a Ciebie usprawiedliwiał? Tu najważniejszy jest Twój m±ż, a nie Ty. Suchy64 dnia paĽdziernika 03 2013 22:21:14 Barbara; moj byly kochanek chyba jest za to najbardziej odpowiedzialny, bo wiedzial doskonale jaka jest sytuacja i ja podstepnie wykorzystal. Jak by to powiedzieć; patrz±c na zachowanie kochasia mojej pani powiedziałbym, że wykorzystywał on wła¶nie nasz± nienajlepsz± sytuację, któr± ona mu zreszt± subiektywnie przedstawiała (no bo odemnie tego nie usłyszał). Czyli niby dokładnie to co mówisz. Oczwi¶cie my¶lę o nim jako o sukinsynu co wła¶nie my¶lał o sobie i swoich fantasmagoriach, a nie o rzeczywistych potrzebach deczko zagubionej osoby. Powinien był tłuk zdawać sobie sprawę, że nawet dla najbardziej kochaj±cej kobiety będzie problemem zostawić dzieci itd. I zamiast wpierw pomóc jej stan±ć na nogi to zacz±ł j± omamiać stawiaj±c j± w sytuacji niezgodnej z jej (i jego) systemem warto¶ci (katolickim zreszt±). Ale jakbym to usłyszał od mojej pani to by od razu mogła się zacz±ć pakować. Wiedziała doskonale co robi. Mnie dawniej prawiła, że to było nie w porz±dku, że poszli¶my do łóżka przed ¶lubem (wpadli¶my, ale chcieli¶my być razem). Za to z kolesiem poszła jeszcze przed rozwodem. Niezależnie jak to nazwiesz, to jest tanie usprawiedliwianie się. Każdy z nas ma dołki i tym się go mierzy jak się w takich sytuacjach zachowuje. Było u Was nie najlepiej; więc trzeba to było wpierw doprowadzić do końca. Psychologowie nawet rozwiedzionym polecaj± wpierw odnalezienie siebie przed pakowaniem się w afery czy na łeb na szyję w nowy zwi±zek, co gorsza przed końcem starego. Komentarz doklejony: Waka; tu nie inkwizycja. Może jako¶ oględniej? Strona 8 z 38 >> Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Odbudowanie zaufania po zdradzie Kiedy jasne już było, że mąż Lucyny miał romans, pomyślała, że nie będzie w stanie żyć z tym człowiekiem pod jednym dachem, położyć się z nim do łóżka, a nawet rozmawiać. Mieli dwójkę dorosłych już dzieci, przeżyli razem wiele trudnych chwil. A on zdradził ją z koleżanką z pracy, na służbowym wyjeździe. Upokorzył i wytarzał w błocie ich 30-letnie małżeństwo. Kazała mu się wyprowadzić. Pozdejmowała ze ścian wszystkie wspólne zdjęcia, pochowała pamiątki. I myślała, że może szybko o wszystkim zapomnieć. Nie dało się jednak zapomnieć w trzy dni o kimś, z kim spędziło się całe życie. Została sama w pustym domu i nie wiedziała, co ma ze sobą robić. Analizowała w kółko tę sytuację. Zastanawiała się, jak do tego mogło dojść. Po pierwsze, to konserwatysta, który zawsze powtarzał, że rodzina przede wszystkim. Po drugie, nie potrafiła sobie wyobrazić, że jakaś kobieta byłaby zafascynowana jej mężem, który najlepsze lata młodości ma już za sobą, po jedzeniu klepie się po brzuchu i bezceremonialnie używa wykałaczki. I ona go takim akceptuje, ale pamięta, jakim przystojnym był mężczyzną, jak bardzo potrafił troszczyć się o nią i dzieci. Ale Don Juanem w jej oczach nie był nigdy, a tym bardziej po 50. - Myślałam, że zwariuję, że wpadam w jakąś psychozę. Przecież przeżyliśmy ze sobą prawie 30 lat i nigdy się nie zdradzaliśmy, a teraz na starość, on zamarzył o kochance. Nie rozumiałam go. A jeszcze bardziej tego, że jak wyszło wszystko na jaw, wcale nie chciał rozstania. Prosił, żebyśmy jeszcze raz spróbowali, tylko jak ma wyglądać życie po zdradzie? Kiedyś sobie mówiłam, że jakby mnie facet zdradził, to odeszłabym, bo wybaczenie zdrady jest równoznaczne z brakiem szacunku dla samej siebie. Życie zweryfikowało teorię. Trudno było wybaczyć, ale przeżyłam z nim całe życie i nie chciałam wszystkiego zaczynać od nowa, a tym bardziej na starość zostać sama. Po czterech miesiącach pozwoliłam się mu wprowadzić z powrotem - mówi Lucyna. Zdrada - powiedzieć czy nie? Lucyna odnalazła schowaną do szuflady obrączkę ślubną, tylko że ich wspólne życie było już zupełnie nowe. Pierwsze tygodnie spał na kanapie. Ciągle wyobraźnia podsuwała jej scenariusze, kiedy on był z tamtą kobietą. Zastanawiała się, czy jeszcze się z nią spotyka. Przysięgał, że to już przeszłość, ale przecież już kiedyś ją okłamał. Dlaczego miałaby mu teraz wierzyć? Kiedyś w nocy nie mogła spać. Wstała, znalazła jego telefon i przejrzała dokładnie każdy SMS, połączenia odebrane i wykonane. Chciała przekonać się, czy utrzymuje z nią kontakt. Nie znalazła niczego, ale przyszło jej go głowy, że mogą widywać się w pracy. Zażądała, żeby zmienił firmę. Zgodził się, choć musiał zrezygnować z kierowniczego stanowiska. Powiedział jej jednak, że tak żyć nie można. Zdecydowali się na terapię małżeńską. Powoli docierają do swoich problemów. Dopiero u psychologa Lucyna usłyszała, że od dawna nie było między nimi czułości, tylko sporadyczny seks. A jej do głowy nie przyszło, że on może tego potrzebować, bo kanapki do pracy to też rodzaj czułości i troski. - Na odbudowanie zaufania po zdradzie trzeba czasu. Wszyscy niewątpliwie lepiej znoszą zdradę "przypadkową" na wakacjach, wyjeździe służbowym, pod wpływem alkoholu. Jednorazowa mniej boli niż długotrwały romans. Szczególnie wtedy, gdy dajemy swobodę licząc na wierność. Wiele osób wolałoby nie wiedzieć o zdradzie, ale kiedy już wie, musi zmierzyć się z tym, zastanowić się, czy jest w stanie wybaczyć - mówi Justyna Święcicka, psycholog, autorka wielu poradników psychologicznych. Zdradziłam męża i co dalej? Czy ten związek można jeszcze naprawić? Wybaczenie zdrady Kiedy mąż Marii spóźniał się po pracy 15 minut, ona zamiast powitania mówiła: "Co, miałeś szybki numerek z tą dziwką?". A on czerwienił się albo prosił: "Przestań już". Kiedy nie miał ochoty na zbliżenie, pytała, czy przy tamtej zawsze miał chęć? Jak dopadły ich problemy finansowe, wypaliła, że całe szczęście, że nie zrobił tamtej bachora, bo trzeba byłoby jeszcze płacić alimenty. Nie wytrzymał, powiedział, że nie jest w stanie tego dłużej znieść. - Czułam się poniżona i zbrukana, chociaż nic złego nie zrobiłam. To on powinien cierpieć, a nie ja. Miałam potrzebę ukarania go. Zdradził mnie i dzieci, wrócił i co - mieliśmy żyć, jakby się nic nie stało? Wierzyłam, że z tą kobietą nic go już nie łączy, ale żeby dalej żyć razem, potrzebowałam wyrównania krzywd - mówi Maria. Maria nie umiała zapomnieć o tym, że jej mąż miał romans z ich wspólną znajomą, kiedy rodziła się ich córeczka. Oboje chcieli dziecka, ale okazało się, że rodzicielstwo wygląda inaczej niż w reklamach pieluszek, kiedy zasikane, ale roześmiane dziecko wyciąga rączki do mamy i taty. - Dziecko w nocy płacze drugą godzinę, a Ty nie wiesz, jak mu pomóc. Nie masz czasu na nic, poza opieką nad nim, bo to nie prawda, że tylko je i całymi godzinami śpi. Ja też byłam zmęczona i zdezorientowana, ale robiłam wszystko, żeby poradzić sobie w tej sytuacji, nie szukałam pocieszenia w ramionach innego mężczyzny - mówi Maria. O romansie dowiedziała się z internetu. Nie wylogował się ze swojej skrzynki mailowej. Zauważyła, że pisze do niego ich wspólna znajoma, że tęskni za jego dłońmi. A on mówił, że kocha Marię i dziecko, że nie wiedział co robi, że tamto nic nie znaczy. Życie po zdradzie - wybaczyć czy odejść? Jak podnieść się po zdradzie i zacząć nowe udane życie? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta. - Co miałam zrobić? Z jednej strony chciałam ratować rodzinę, a z drugiej nie wiedziałam jak. Nie umiałam zapomnieć. Do dziś nie umiem, chociaż minął już prawie rok. Życie po zdradzie nie jest łatwe. Staram się nie poniżać go, nie mówić tych wszystkich strasznych rzeczy. On twierdzi, że sam siebie już ukarał, że niemal codziennie żałuje, że do tego doszło. Starałam się zrozumieć, że było mu ciężko, że czuł się odtrącony, ale czasami przychodzi moment, kiedy wszystko wraca. To mi nie pozwala spokojnie spać. Myślę sobie, że jeszcze nie raz możemy mieć trudne chwile i co wtedy - znowu będzie szukał pocieszenia w ramionach innej? Czasami żałuję, że się dowiedziałam. Wolałabym żyć w nieświadomości, tak byłoby lepiej dla obu stron. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek będzie, jak dawniej. Marzę o tym, żeby cofnąć czas, żeby to nigdy się nie zdarzyło. Ale wiem, że musimy z tym jakoś żyć. Ale nie znam recepty na życie po zdradzie - mówi Maria. Moja żona zostawiła mnie dla... kobiety Justyna Święcicka zauważa, że wybaczyć można, ale zapomnieć o zdradzie się nie da. Dlatego zdrada zmienia nieodwracalnie każdy związek. Śledzenie i szpiegowanie nie ma sensu. Dobrze odnosić się do osoby, która zdradziła z szacunkiem, nazywać swoje uczucia, ale nie zmuszać partnera do ciągłego przepraszania i słuchania wymówek. - To też dobry czas, żeby zacząć inwestować w siebie. Potrzeba dużo siły i determinacji żeby tworzyć wartościowy i pełny związek po zdradzie - mówi Justyna Święcicka. (M. Mikołajska)
zdradziłam męża na wakacjach